Strona główna Expressu Bydgoskiego
Strona główna Nowości
pomyłeczka

Dodano: środa 6 luty 2008

Koniec, już po mnie! Zginę marnie, już nie żyję ! Może mój pan, wyrocznia moja sprawiedliwa i nieomylna okaże łaskę i pozwoli umrzeć śmiercią bezbolesną i szybką, a jeśli nie konać będę w męczarniach okrutnych i dobrze, zasłużyłam, niezdara! Rozbiłam skarb nasz największy, dobro przecudne, ulubioną zabawkę pana mojego… Samochód. Nie, nie cały, tylko taką małą lampeczkę z tyłu; ale krzywdy moralne i stres, jaki przeżyje mój Trzeci - nie do wyliczenia. On, kierowca najlepszy i w ogóle, cud-miód, słodycz sama, nigdy, ale to nigdy tej lampeczki nie rozbił. Wprawdzie wtrąciłam nieśmiało, że owszem, rozwalił zderzak cały nawet (i to dwa razy), ale gdzie tam, dyskusji nie było, on to co innego przecież, rzecz oczywista. On haruje dniami, nocami, wieczorami. „Tylko do piętnastej” - zapiszczałam żałośnie, czym doprowadziłam mojego władcę do palpitacji serca. Dla uspokojenia poprosił o piwo, trzymając lewą rękę na ww. organie, a prawą wskazując na lodówkę, bo miało być zimne. W charakterze kary siedzę teraz cichuteńko z herbatką w kuchni i czekam, aż trzeci obejrzy meczyk. Może mu przejdzie ten nerw…

PS Przyszedł sąsiad i przeprosił za zbitą lampę, nie zauważył naszego auta.
- Nie szkodzi sąsiedzie, każdemu się zdarza. - Powiedział mój Anioł…

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Napisz komentarz

(wymagane)

(wymagane)


Informacja dla komentujących
Łamanie wiersza i akapitu odbywa się automatycznie. Twój adres e-mail nie będzie nigdy wyświetlany. Uważaj na to co piszesz.

Użyj przycisków do sformatowania tekstu.


Pozostaw to pole puste

Kanał RSS dla komentarzy tego wpisu |